Jesteśmy najlepsi

Aktualności

Aenean sagittis mattis purus ut hendrerit. Mauris felis magna, cursus in venenatis ac, vehicula eu massa. Quisque nunc velit, pulvinar nec iaculis id, scelerisque in diam. Sed ut turpis velit. Integer dictum urna iaculis vestibulum finibus. Etiam tempus dictum rhoncus. Nam vel semper eros. Ut molestie sit amet sapien vitae semper. Pellentesque habitant morbi tristique senectus et netus et malesuada fames ac turpis egestas. 

14 czerwca 2020
Nie trzeba było budowli z drewna, by wojownicy z Saarbrücken zaskoczyli przeciwników. Do zwycięstwa
06 stycznia 2020
 Jak szarżowali Krystyna i Rafał ? (racketlon) Christine Seehofer dokonała rzeczy historycznej podczas IWT

Marcin Cisowski
dziennikarz sportowy,
producent artystyczny

Bez wahania

 

Wszędzie dobrze, ale… we własnej hali najlepiej. Pod tym zdaniem na pewno mogliby się bez wahania podpisać Adam Cwalina i Przemysław Wacha, którzy wczoraj w warszawskiej hali Arena Ursynów obronili tytuł w Otwartych Mistrzostwach Polski w badmintoniePolish Open 2014. Po przerwie spowodowanej m.in. problemami zdrowotnymi, nasi debliści powrócili do rywalizacji jeszcze silniejsi i maksymalnie zmotywowani. Grali równo przez cały turniej, pokonując swoich przeciwników stosunkowo łatwo i pewnie. Widać było wyraźnie, że realizują bez zastrzeżeń nakreślony wcześniej plan taktyczny.Do pełni szczęścia w grze podwójnej mężczyzn zabrakło tylko „polskiego finału”, czyli starcia Cwaliny i Wachy z Moreniem i Szkudlarczykiem. Jednak Łukasz i Wojtek odpadli niestety na początku imprezy, potwierdzając, że im właśnie najtrudniej gra się „u siebie”.

 

„Dotknięcie rakiety…

 

Robert Mateusiak i Agnieszka Wojtkowska w drodze do finału miksta gromili rywali równie łatwo jak Cwalina i Wacha w grze podwójnej. Jednak wiadomo było, że w finale czeka ich niebezpieczna przeprawa z niewygodnymi Rosjanami Durkinem i Vislową. W pierwszym secie kluczowy moment nastąpił przy stanie 13:13. Wtedy to sędzia główny orzekł błąd serwisowy Agnieszki Wojtkowskiej i tą decyzją wyraźnie wybił z rytmu naszą parę. Efekt? Osiem przegranych lotek z dziesięciu rozegranych i gładko przegrany set. W drugim secie Rosjanie konsekwentnie realizowali swoją taktykę wyłączenia z gry Roberta Mateusiaka, grając większość lotek w kierunku Agnieszki. To wprowadziło u Polaków większą nerwowość w poruszaniu się po korcie, czego skutki okazały się bardzo bolesne. Dosłownie i w przenośni. W trakcie wymiany przy stanie 15:7 dla Durkina i Vislowej, ręka Wojtkowskiej znalazła się „na linii ataku” Mateusiaka. Na szczęście Robert zdążył w ostatniej chwili zmniejszyć impet uderzenia, dzięki czemu uraz Agnieszki nie okazał się później aż tak poważny, jak początkowo mogłoby się wydawać. Niestety jednak stan mocno trafionego rakietą nadgarstka naszej badmintonistki, nie pozwolił na kontynuowanie spotkania i mecz zakończył się skreczem Polaków.

 

Brązowy singiel

 

Niewiele zabrakło, byśmy obserwowali w niedzielę trzy finały z udziałem naszych reprezentantów.  A to za sprawą naszego singlisty – Adriana Dziółko, który ostatecznie zdobył w Polish Open 2014 brązowy medal. Dziółko przegrał w półfinale z późniejszym triumfatorem całych zawodów, Francuzem Bricem Leverdezem. Ten występ podtrzymuje dobrą passę Adriana, który przed zmaganiami w Polsce wywalczył drugie miejsce w Romanian International.Wspomniany Leverdez w polskim turnieju pokazał wielką klasę, rozprawiając się z wszystkimi rywalami w wielkim stylu. Nawet w finale Leverdez nie miał problemów z dobrze przygotowanym do tych zawodów Rasmusem Fladbergiem, ogrywając Duńczyka w dwóch krótkich setach.

 

Wewnętrzna sprawa Japonii

 

Przed rozpoczęciem finału w singlu kobiet wiedzieliśmy, że niezależnie od wyniku triumfatorką będzie Japonka. W spotkaniu bez historii Kusunose okazała się lepsza od swojej filigranowej rodaczki Hoshi.

 

Łzy przegranych

 

Najbardziej zaciętym finałem okazało się starcie w deblu kobiet, w którym naprzeciw siebie stanęły Anastasia Chervaykowa i Nina Vislowa z Rosji oraz Ayane Kurihara i Naru Shinoya z Japonii. Po trzysetowej batalii mogącej przyprawić o palpitację serca ostatecznie wygrały Rosjanki, co oznaczało tym samym drugie złoto Vislowej w tym turnieju. Bezpośrednio po meczu widziałem łzy w oczach Japonek, które rozpamiętywały swoją porażkę na trybunach hali w emocjonalnej rozmowie. Trudno się dziwić, były o mały krok od zwycięstwa…

BAD OR NOT TOO BAD(MINTON)

24 marca 2014
SPORTALIONY

sportowe niuanse...

(fot. Getty)

Rakietowe reminiscencje, czyli Polish Open 2014 okiem komentatora sportowego…

Copyright by Marcin Cisowski

TEMBRAVO. Tembrem, słowem i obrazem.