Jesteśmy najlepsi

Aktualności

Aenean sagittis mattis purus ut hendrerit. Mauris felis magna, cursus in venenatis ac, vehicula eu massa. Quisque nunc velit, pulvinar nec iaculis id, scelerisque in diam. Sed ut turpis velit. Integer dictum urna iaculis vestibulum finibus. Etiam tempus dictum rhoncus. Nam vel semper eros. Ut molestie sit amet sapien vitae semper. Pellentesque habitant morbi tristique senectus et netus et malesuada fames ac turpis egestas. 

14 czerwca 2020
Nie trzeba było budowli z drewna, by wojownicy z Saarbrücken zaskoczyli przeciwników. Do zwycięstwa
06 stycznia 2020
 Jak szarżowali Krystyna i Rafał ? (racketlon) Christine Seehofer dokonała rzeczy historycznej podczas IWT

Marcin Cisowski
dziennikarz sportowy,
producent artystyczny

Czterokrotny mistrz świata i dwukrotny mistrz olimpijski – Chińczyk Dan Lin – zajmuje obecnie dopiero 41 miejsce w rankingu Światowej Federacji Badmintona. Powodem tak niskiej pozycji na liście najlepszych zawodników globu, jest ponad półroczna przerwa Super Dana w udziale w turniejach BWF-u. Dan Lin zapowiedział tę przerwę bezpośrednio po zdobyciu w sierpniu 2012 roku w Londynie olimpijskiego złota. Półtora miesiąca później zmienił stan cywilny, poślubiając swoją narzeczoną (byłą mistrzynię świata w badmintonie) Xie Xingfang i od tego czasu można było o nim usłyszeć trzykrotnie.

 

Pierwszy raz, gdy Lin zagrał w specjalnym meczu podczas Copenhagen Masters - pożegnalnym dla Duńczyka Petera Gade, który w efektowny sposób rozstał się ze swoją badmintonową karierą, wygrywając z Danem Linem w trzech setach. Po raz drugi pojawił się temat Chińczyka, gdy zapowiadano jego wielki powrót podczas marcowego All England 2013 (powrotu jak wiadomo nie było) i wreszcie trzeci raz, kiedy Super Dan faktycznie powrócił do gry, pojawiając się w kwietniowych mistrzostwach Azji. Niestety radość z pierwszego, turniejowego występu po długiej przerwie trwała do momentu awansu Dana Lina do ćwierćfinału. W dniu, w którym miał być rozegrany pojedynek Dan Lin vs. Wang Zhengming, okazało się, że aktualny mistrz olimpijski rano poczuł silny ból w lewym ramieniu (Lin jest leworęczny) i po konsultacji z lekarzami oddał mecz walkowerem.Mimo niskiego rankingu Super Dana i jego fizycznej niedyspozycji podczas azjatyckich mistrzostw, BWF postanowił przyznać utytułowanemu Chińczykowi dziką kartę, dzięki której weźmie on udział w rywalizacji najlepszych badmintonistów świata w chińskim Guangzhou.

 

Swoje niezadowolenie taką decyzją BWF-u wyraził w wywiadzie dla malezyjskiej gazety Star, obecny lider list światowych i odwieczny rywal Dana Lina, Chong Wei Lee. Malezyjczyk zaznaczył oczywiście, że jego negatywny stosunek do decyzji władz Światowej Federacji Badmintona, nie jest spowodowany strachem przed ewentualnym starciem z Chińczykiem, tylko elementarnym poczuciem sprawiedliwości. - Jak BWF może dawać kolejne miejsce w turnieju Chinom, jeśli Chińczycy mają już trzech swoich zawodników w stawce. Czy nie byłoby bardziej sensowne, gdyby dzika karta powędrowała w ręce badmintonisty, którego kraj nie jest reprezentowany w mistrzostwach? Jak tak może być, że ktoś, kto przez 8 miesięcy nie bierze udziału w żadnym z turniejów rankingowych, organizowanych przez BWF, tak po prostu może wystąpić w mistrzostwach świata! – grzmiał do dziennikarzy Chong Wei Lee.

 

Malezyjczyka, ukrywającego się nieco za woalką obrońcy zaginionej sprawiedliwości i „ucieśnionych-niereprezentowanych”, można jednak nie bez kozery podejrzewać o to, że jego wypowiedzi są mimo wszystko podyktowane w jakimś stopniu obawą przed konfrontacją z Danem Linem. Statystyki są dość okrutne dla Chonga Wei Lee. Spośród trzydziestu pojedynków z Linem, Lee przegrał aż 21razy i co najbardziej bolesne dla Malezyjczyka – przegrał te najbardziej prestiżowe batalie - o złote medale mistrzostw świata oraz igrzysk olimpijskich.Z drugiej zaś strony, kiedy Chong Wei Lee miałby pokonać swojego najgroźniejszego rywala w ważnej imprezie, jeśli nie teraz, kiedy Lin po 8 miesiącach rozłąki z badmintonem musi mozolnie nadrabiać formę straconą przez brak rytmiki turniejowej. Jedno jest pewne, że na braku w mistrzostwach świata Dana Lina, straciliby przecież nie tylko chińscy kibice, ale przede wszystkim właśnie Chong Wei Lee, któremu w przypadku ewentualnego triumfu w czempionacie wszyscy wytykaliby, że ten jego sukces jest jakiś taki niepełnowartościowy, bo nie było... wiadomo kogo.Dan Lin z dziką kartą, grający w mistrzostwach to przede wszystkim szansa dla nas wszystkich, by zobaczyć w sierpniu (być może w wielkim finale) tak niezwykłe wymiany... http://www.youtube.com/watch?v=wW8oUlaDxmE

DZIKA KARTA KOŚCIĄ NIEZGODY

16 maja 2013
SPORTALIONY

sportowe niuanse...

(fot. https://www.thestar.com.my)

Do mistrzostw świata w badmintonie pozostały jeszcze prawie 3 miesiące, ale już teraz mamy kontrowersję w postaci decyzji o dzikiej karcie dla Dana Lina. 

Copyright by Marcin Cisowski

TEMBRAVO. Tembrem, słowem i obrazem.