Jesteśmy najlepsi

Aktualności

Aenean sagittis mattis purus ut hendrerit. Mauris felis magna, cursus in venenatis ac, vehicula eu massa. Quisque nunc velit, pulvinar nec iaculis id, scelerisque in diam. Sed ut turpis velit. Integer dictum urna iaculis vestibulum finibus. Etiam tempus dictum rhoncus. Nam vel semper eros. Ut molestie sit amet sapien vitae semper. Pellentesque habitant morbi tristique senectus et netus et malesuada fames ac turpis egestas. 

14 czerwca 2020
Nie trzeba było budowli z drewna, by wojownicy z Saarbrücken zaskoczyli przeciwników. Do zwycięstwa
06 stycznia 2020
 Jak szarżowali Krystyna i Rafał ? (racketlon) Christine Seehofer dokonała rzeczy historycznej podczas IWT

Marcin Cisowski
dziennikarz sportowy,
producent artystyczny

Staropolskie przysłowie mówi, że jeśli nie można kijem, to trzeba głową. Za oceanem też to znają. Andrew Shaw trafił krążkiem do bramki... z główki. Stało się to podczas drugiego meczu finałów konferencji pomiędzy Chicago Blackhawks, a Anaheim Ducks. Czarny jastrząb wzbił się w powietrze jak rasowy napastnik piłki nożnej. Kaczory oniemiały i nikt nie ważył się kłapnąć nawet szybką od kasku. Jednak popularni Indianie tomahawki wzniesione w górę mieli tylko przez moment. Arbiter nie poeta - litery co prawda się trzymał, ale nhl-owskiego prawa, a nie poetyki obrazu i gola nie uznał. W Chicago jednak lud twardy, poradzili sobie niegdyś z Alem Capone, to z decyzją sędziego również, więc mecz ostatecznie i tak wygrali. Normalka. "Shaw" must go on. https://www.youtube.com/watch?v=bisGLo_mFGs

INDIANIE NIE PŁACZĄ

21 maja 2015
SPORTALIONY

sportowe niuanse...

(fot. AP)

Nazwisko Shaw zobowiązuje. Trzeba umieć pisać oryginalne scenariusze. Nawet na lodowej tafli.

Copyright by Marcin Cisowski

TEMBRAVO. Tembrem, słowem i obrazem.