Jesteśmy najlepsi

Aktualności

Aenean sagittis mattis purus ut hendrerit. Mauris felis magna, cursus in venenatis ac, vehicula eu massa. Quisque nunc velit, pulvinar nec iaculis id, scelerisque in diam. Sed ut turpis velit. Integer dictum urna iaculis vestibulum finibus. Etiam tempus dictum rhoncus. Nam vel semper eros. Ut molestie sit amet sapien vitae semper. Pellentesque habitant morbi tristique senectus et netus et malesuada fames ac turpis egestas. 

14 czerwca 2020
Nie trzeba było budowli z drewna, by wojownicy z Saarbrücken zaskoczyli przeciwników. Do zwycięstwa
06 stycznia 2020
 Jak szarżowali Krystyna i Rafał ? (racketlon) Christine Seehofer dokonała rzeczy historycznej podczas IWT

Marcin Cisowski
dziennikarz sportowy,
producent artystyczny

Serię prestiżowych, azjatyckich turniejów (SCG Thailand Open o kategorii Grand Prix Gold, DJARUM Indonesia Open o najwyższej randze Supersseries Premier oraz LI-NING Singapore Open kategorii Super Series) najlepiej zapamięta chińska singlistka Xuerui Li.Liderka światowego rankingu badmintonistek w zakończonym wczoraj Singapore Open co prawda przegrała w finale ze swoją rodaczką Yihan Wang, ale wcześniej w Indonezji nie miała sobie równych, w decydującym o tytule pojedynku pokonując Niemkę Juliane Schenk.Niemka z kolei zasługuje na największe wyróżnienie wśród zawodników europejskich (w kontekście wszystkich trzech zawodów w Azji). Wspomniany finał z Xuerui Li przegrała dopiero po trzech zaciętych setach. Sam awans do finału DJARUM Indonesia Open dał Juliane Schenk awans na 2 miejsce na świecie.

 

Z awansu do finału Indonesia Open mógł także cieszyć się duński mikst Joachim Fischer Nielsen/Christinna Pedersen, który w półfinale pokonał znakomity indonezyjski duet Tontowi Ahmad/Lilyana Natsir, notowany o jedną pozycję w rankingu wyżej od Duńczyków.Ahmad i Natsir w 2013 roku utrzymują wysoką formę z dwóch poprzednich lat, w których zdobyli po cztery prestiżowe tytuły. W tym sezonie mają już na koncie 3 triumfy - w All England, Sunrise India Open i wygrany wczoraj Singapore Open.

 

Swój wczorajszy finał Singapore Open wygrał także Indonezyjczyk Tommy Sugiarto, który pokonał po trzysetowej batalii faworyzowanego Taja Boonsaka Ponsanę. Oczywiście oglądałem to spotkanie od pierwszej do ostatniej lotki i muszę przyznać, że miało specyficzny przebieg. Na początku meczu dominował Ponsana, był szybszy i dokładniejszy. Taki obraz gry satysfakcjonował zgromadzoną w singapurskiej hali publiczność, której reakcje wyraźnie świadczyły o tym, że kibicują Tajowi. Mimo że w końcówce seta spotkanie się wyrównało, niesiony dopingiem fanów Ponsana wygrał tę partię na przewagi. Jednak w drugim secie w jego grze coś się zacięło. Zaczął masowo popełniać niewymuszone błędy i w konsekwencji oddał tego seta przeciwnikowi, zdobywając w nim tylko 5 punktów. Przed decydującą odsłoną Boonsak Ponsana zmienił swój żółty trykot na niebieski, licząc również na zmianę w jakości swojej gry. To udało się tylko częściowo. Ponsana nie popełniał już tak wielu błędów, ale Tommy Sugiarto nie pozwolił mu rozwinąć skrzydeł. Przez całą trzecią partię kontrolował wynik, mając wciąż kilkupunktową przewagę, którą utrzymał do końca wygrywając seta 21:17, a cały mecz 2:1.

 

Dla Ponsany porażka musiała być bolesna ze względu na to, że Singapore Open jest jego ulubionym turniejem. W swojej karierze w finale tej imprezy meldował się już pięciokrotnie, dwukrotnie zdobywając tytuł. Jednak abstrahując od Singapore Open, Ponsana musi popracować nad skutecznością w występach w finałach turniejów. Na początku czerwca, czwarty badmintonista świata przegrał w Thailand Open z zawodnikiem spoza pierwszej czterdziestki – Hindusem Srikanthem.

 

Nad skutecznością w turniejach najwyższej kategorii na pewno muszą popracować nasze męskie deble. Zarówno w Tajlandii jak i w Indonezji, Cwalina/Wacha i Moreń/Szkudlarczyk odpadli w I rundach. Jednak do naszych deblistów nie można mieć pretensji, ponieważ oba duety dopiero od niedawna mają okazję mierzyć się z najlepszymi na świecie i na zwycięstwa w imprezach w kategorii Grand Prix, Grand Prix Gold, a już na pewno w Super Series i Superseries Premier, musimy jeszcze trochę poczekać.Ze zmiennym szczęściem startowali w Azji nasi mistrzowie Europy – Robert Mateusiak i Nadia Zięba. W Singapurze przegrali już swój pierwszy mecz w turnieju z groźną parą angielską – Adcock/White. Dużo lepiej zaprezentowali się we wcześniejszym DJARUM Indonesia Open, gdzie dotarli do ćwierćfinału. Tam nasz mikst trafił na parę, z którą grać nie lubi – tym bardziej w ćwierćfinale ważnych imprez. Piszę rzecz jasna o liderach listy światowej – Chińczykach Chen Xu/Jin Ma, z którymi nasi badmintoniści rozegrali słynne starcie na ostatnich igrzyskach olimpijskich.

 

Na myśl o spotkaniu z Londynu, od razu przypomina mi się stan przedzawałowy jaki przeżyłem komentując ten mecz dla TVP wraz z trenerem naszej kadry singlistów – Dariuszem Ziębą (prywatnie mężem Nadii Zięby).

 

W Indonesia Open mieliśmy praktycznie powtórkę z rozrywki, z tą różnicą, że nie było w tym spotkaniu lotki meczowej dla Polaków... Znów były jednak zacięte trzy sety i ostatecznie zwycięstwo Xu i Ma. Aktualny bilans starć naszego miksta z Chińczykami to 0 do 4. Miejmy nadzieję, że na zbliżających się, sierpniowych mistrzostwach świata Robert i Nadia unikną w drabince turniejowej bliskiego spotkania z liderami rankingu, ale jak już los napisze taki scenariusz, to cóż – do 5 razy sztuka?...

NIEGOŚCINNA AZJA

24 czerwca 2013
SPORTALIONY

sportowe niuanse...

W akcji Tommy Sugiarto (fot. AP)

W czerwcu kalendarzem BWF-u rządzą turnieje azjatyckie. W Tajlandii, Indonezji i Singapurze zawodnicy z Europy musieli zadowolić się rolami drugoplanowymi.

Copyright by Marcin Cisowski

TEMBRAVO. Tembrem, słowem i obrazem.