Jesteśmy najlepsi

Aktualności

Aenean sagittis mattis purus ut hendrerit. Mauris felis magna, cursus in venenatis ac, vehicula eu massa. Quisque nunc velit, pulvinar nec iaculis id, scelerisque in diam. Sed ut turpis velit. Integer dictum urna iaculis vestibulum finibus. Etiam tempus dictum rhoncus. Nam vel semper eros. Ut molestie sit amet sapien vitae semper. Pellentesque habitant morbi tristique senectus et netus et malesuada fames ac turpis egestas. 

14 czerwca 2020
Nie trzeba było budowli z drewna, by wojownicy z Saarbrücken zaskoczyli przeciwników. Do zwycięstwa
06 stycznia 2020
 Jak szarżowali Krystyna i Rafał ? (racketlon) Christine Seehofer dokonała rzeczy historycznej podczas IWT

Marcin Cisowski
dziennikarz sportowy,
producent artystyczny

Echa losowania

Szczęśliwy los, to wolny los... W pierwszej rundzie fortuna puściła oko do Polaków. Nasza badmintonowa para Robert Mateusiak i Nadia Zięba na korcie pojawi się dopiero w rundzie drugiej.Zagrają z mikstem, który zwycięży w starciu irlandzko-holenderskim: Sam Magee/Chloe Magee - Jorrit de Ruiter/Samantha Barning. Wiadomo, że badminton bywa bezwzględny i nieprzewidywalny, ale drabinka dla Polaków układa się na tyle korzystnie, że po cichu możemy liczyć na awans do ćwierćfinału. Tam... cóż – szykuje się kolejny odcinek emocjonującego serialu „Jak pokonać parę Chen Xu/Jin Ma?”. Jeśli dojdzie do tego starcia, pozostanie nam wierzyć w mało popularną badmintonową prawdę – „do pięciu razy sztuka”. Polacy na pewno nie odpuszczą, bo jak powiedział po losowaniu Robert Mateusiak – mają Chińczykom coś do udowodnienia...

 

Wielkim zainteresowaniem kibiców badmintona na całym świecie, cieszył się moment losowania w singlu mężczyzn. Powód oczywisty, bo w powietrzu wisiało pytanie – na jakim etapie mogą się spotkać odwieczni rywale Malezyjczyk Chong Wei Lee oraz dopuszczony do startu dzięki dzikiej karcie Chińczyk Dan Lin. Szczęśliwie dla tzw. obiektywnych obserwatorów oraz dla samego Dana Lina, którego forma po długiej przerwie jest wielką niewiadomą, wielcy faworyci trafili do różnych połówek drabinki. Jednym słowem, finał Lee – Lin jest możliwy...

 

Nieobecni
Już kilka tygodni temu dotarła do mediów kiepska informacja dla tych, którzy optują za przełamaniem medalowej hegemonii Azjatów na najważniejszych turniejach. Mianowicie – o tym, że najlepsza europejska badmintonistka, Niemka Juliane Schenk nie pojedzie na mistrzostwa świata do Guangzhou.

 

W wywiadzie dla malezyjskiej bulwarówki Star (znanej z tego, że kładzie nacisk na informacje ze świata badmintona) Schenk wyjaśniła przyczyny swojej przyszłej nieobecności na czempionacie. Podobno cały splot późniejszych wydarzeń rozpoczął się od poinformowania przez badmintonistkę Niemieckiego Związku Badmintona, że planuje zakończyć karierę pod koniec roku. I tu szok. Kilka dni później otrzymała list od Związku, że została wykluczona z kadry narodowej. – Nagle zostałam bez miejsca do treningu i pieniędzy na podróż do Chin. Jak mogę w takiej sytuacji wystartować w mistrzostwach świata? – zakończyła swoją opowieść pytaniem retorycznym Juliane Schenk.

 

Na nieporozumieniach na linii Schenk – DBV zyskali Malezyjczycy. Niemka przyjęła propozycję trenera malezyjskiej kadry singlistów – Tata Menga Wonga, który zaproponował Schenk rolę sparingpartnerki młodych malezyjskich badmintonistek – Sonii Cheah i Jing Yi Tee.Nieobecność Juliane Schenk, to jednak przede wszystkim strata dla poziomu emocji w rywalizacji w kobiecym singlu podczas mistrzostw świata w Guangzhou. Schenk jest jedną z niewielu badmintonistek, które dokonały wyczynu pokonania wszystkich, najlepszych zawodniczek z Chin. Sama Schenk zdradziła, że według niej w Guangzhou, szyki Chinkom może pokrzyżować obecnie 5. na liście światowej, zaledwie 18-letnia Tajka – Ratchanok Intanon.Z polskiego punktu widzenia najbardziej martwi fakt, że podczas mistrzostw świata nie zobaczymy naszych, dwóch debli. Mimo dość wysokich pozycji rankingowych (Łukasz Moreń/Wojciech Szkudlarczyk – 29. a Przemysław Wacha/Adam Cwalina – 35.), nie znalazły się fundusze na wyjazd żadnej z par deblowych do Guangzhou.

 

Życzenia na Guangzhou
Zatem w pierwszej połowie sierpnia, pozostaje nam trzymać kciuki za naszych jedynych reprezentantów w mistrzostwach świata – za naszego miksta, rozstawionego z nr 8 – Roberta Mateusiaka i Nadię Ziębę. W końcu po zdobyciu mistrzostwa Europy w ubiegłym roku w Karlskronie, czas na kolejny krok... tym razem w mistrzostwach globu.

OSTATNIA PROSTA DO GUANGZHOU

24 lipca 2013
SPORTALIONY

sportowe niuanse...

(fot. https://www.flickr.com)

Niezłe losowanie dla naszego miksta Mateusiak/Zięba oraz dla Chińczyka Dana Lina. Europa osłabiona w rywalizacji singlistek - zabraknie Niemki Juliane Schenk.

Copyright by Marcin Cisowski

TEMBRAVO. Tembrem, słowem i obrazem.