Jesteśmy najlepsi

Aktualności

Aenean sagittis mattis purus ut hendrerit. Mauris felis magna, cursus in venenatis ac, vehicula eu massa. Quisque nunc velit, pulvinar nec iaculis id, scelerisque in diam. Sed ut turpis velit. Integer dictum urna iaculis vestibulum finibus. Etiam tempus dictum rhoncus. Nam vel semper eros. Ut molestie sit amet sapien vitae semper. Pellentesque habitant morbi tristique senectus et netus et malesuada fames ac turpis egestas. 

14 czerwca 2020
Nie trzeba było budowli z drewna, by wojownicy z Saarbrücken zaskoczyli przeciwników. Do zwycięstwa
06 stycznia 2020
 Jak szarżowali Krystyna i Rafał ? (racketlon) Christine Seehofer dokonała rzeczy historycznej podczas IWT

Marcin Cisowski
dziennikarz sportowy,
producent artystyczny

Obserwowanie poczynań Zawiszy Bydgoszcz w tym sezonie, to był prawdziwy thriller. Było jak u Hitchcocka – trzęsienie ziemi (w tym przypadku przyjemne) w postaci objęcia fotela lidera przez Zawiszę po I kolejce rozgrywek, a potem napięcie niebezpiecznie rosło... Sezon niczym efektownie pofałdowany teren z dwoma konkretnymi dołkami – październikowym i kwietniowym.

 

Było też dwóch głównych bohaterów. Pierwszym był właściciel klubu Radosław Osuch, który wsławił się odwagą w podejmowaniu trudnych decyzji. Po wspomnianym, kwietniowym dołku Zawiszy, nie przestraszył się działania w końcówce sezonu, wymieniając trenera Jurija Szatałowa na Ryszarda Tarasiewicza. (Swoją drogą Szatałowowi trzeba oddać sprawiedliwość, że w Bydgoszczy też odwalił kawał dobrej roboty)

 

Drugim bohaterem był oczywiście sam Ryszard Tarasiewicz, nazywany w wywiadach telewizyjnych przez właściciela Zawiszy „Kaszpirowskim” lub „cudotwórcą”. Tarasiewicz zasłużył sobie na takie słowa uznania tym, że odkąd przejął trenerskie stery w klubie z Bydgoszczy, nie przegrał żadnego spotkania, a większość z nich efektownie wygrał.

 

Jeśli nawet nie cudotwórcą, to Tarasiewicza w pełni zasłużenie można nazwać „ekstraklasodawcą”, ponieważ zanim wywalczył awans z Zawiszą, wprowadził do ekstraklasy również Śląsk Wrocław i Pogoń Szczecin. Z czystym sumieniem można stwierdzić, że Tarasiewiczowi walka z dowodzonymi przez siebie klubami o najwyższą klasę rozgrywkową, wychodzi tak samo efektownie, jak wykonywane przez niego w czasach kariery piłkarskiej rzuty wolne, nazywane (z powodu trudnej do przewidzenia trajektorii lotu) „spadającymi liśćmi dębu”...

 

Mimo talentu trenerskiego Tarasiewicza, sukces Zawiszy niewątpliwie nie byłby możliwy, gdyby nie naprawdę mocny skład bydgoskiego zespołu, w którym kilkoro piłkarzy zasługuje na szczególne wyróżnienie po tym sezonie.„Listę wyróżnionych” najłatwiej zacząć od Pawła Abbotta, który był zdecydowanie najskuteczniejszym strzelcem Zawiszy w sezonie 2012/2013, gromadząc na koncie 15 trafień. Z kolei Kamil Drygas (8 goli), mimo że trafiał do siatki rywali rzadziej, jak już zdobywał bramkę, to była to prawdziwa perełka.Jednak nie samymi „goleadorami” zespół żyje... W futbolu, podobnie jak w tenisie, liczą się tzw. „big points”, czyli kluczowe momenty gry. Tym samym nie można zapomnieć o niewiarygodnych interwencjach bramkarza Wojciecha Kaczmarka z meczu z Bogdanką Łęczna, o niezwykłym golu strzelonym bezpośrednio z rzutu rożnego przez bocznego obrońcę Piotra Petasza w spotkaniu z Flotą Świnoujście, czy o brawurowej, indywidualnej akcji skrzydłowego Jakuba Wójcickiego, który po dynamicznym zejściu z prawego korytarza boiska do środka, strzelił arcyważnego, zwycięskiego gola w arcyważnym meczu z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza.

 

Zanim jednak wszyscy kibice bydgoskiego klubu mogli skandować swoje słynne hasło: „Cała Polska niech usłyszy – ekstraklasa dla Zawiszy”, już rok wcześniej jako beniaminek I ligi Zawisza była o krok od ekstraklasy. Wtedy w bezpośrednim starciu o awans bydgoszczanie przegrali z Piastem Gliwice, który jak wiadomo, w obecnym sezonie ekstraklasowym wywalczył sobie udział w europejskich pucharach. Teraz piłkarzom i kibicom popularnej Zety można życzyć powtórzenia sukcesu Piasta, czyli naprawdę udanego sezonu w roli ekstraklasowego beniaminka.

POWRÓT PIŁKARSKIEGO RYCERZA

14 czerwca 2013
SPORTALIONY

sportowe niuanse...

(fot. Lucyna Nenow / Polskapresse)

19 lat minęło od czasu, gdy klub Zawisza Bydgoszcz opuścił szeregi najwyższej klasy rozgrywkowej. 8 czerwca 2013 roku zakończył się czas oczekiwania na awans.

Copyright by Marcin Cisowski

TEMBRAVO. Tembrem, słowem i obrazem.