Jesteśmy najlepsi

Aktualności

Aenean sagittis mattis purus ut hendrerit. Mauris felis magna, cursus in venenatis ac, vehicula eu massa. Quisque nunc velit, pulvinar nec iaculis id, scelerisque in diam. Sed ut turpis velit. Integer dictum urna iaculis vestibulum finibus. Etiam tempus dictum rhoncus. Nam vel semper eros. Ut molestie sit amet sapien vitae semper. Pellentesque habitant morbi tristique senectus et netus et malesuada fames ac turpis egestas. 

14 czerwca 2020
Nie trzeba było budowli z drewna, by wojownicy z Saarbrücken zaskoczyli przeciwników. Do zwycięstwa
06 stycznia 2020
 Jak szarżowali Krystyna i Rafał ? (racketlon) Christine Seehofer dokonała rzeczy historycznej podczas IWT

Marcin Cisowski
dziennikarz sportowy,
producent artystyczny

Chong Wei Lee marzenia o złotym medalu na czempionacie globu musi odłożyć do 2015 roku, gdy najlepsi badmintoniści świata spotkają się w Dżakarcie. Odroczenie terminu realizacji sportowego zobowiązania wobec malezyjskich kibiców, Lee „zawdzięcza” przede wszystkim mocnej konstrukcji psychicznej rywala z Chin, który nie przestraszył się lidera rankingu.

 

W felietonie sprzed kopenhaskiej imprezy pisałem, że triumf Lee nie jest wcale przesądzony, chociażby z powodu wyrównanego stosunku wygranych gier w bezpośrednich pojedynkach między oboma zawodnikami.

 

Jednak podczas samego turnieju mogło się wydawać, że dosłownie miażdżący swoich rywali Chong Wei Lee, w finale nie pozwoli dojść do słowa także Longowi Chenowi. Stało się inaczej i po raz kolejny sprawdziła się stara sportowa prawda, że finały rządzą się swoimi prawami i są zupełnie odrębną historią w kategoriach mentalnych.Już na samym początku meczu Long Chen postawił Malezyjczykowi twarde warunki i „zagrał mu na nosie”, gdy wygrał wymianę przy stanie 7:6 dla Chińczyka efektownym, obronnym „hot dogiem”… Nie bez znaczenia dla losów całej batalii była również długa i efektowna akcja przy lotce setowej Chena, którą badmintonista z Chin zakończył przytomnym net killem. Te pojedyncze bitwy miały swoje znaczenie w kontekście całej wojny psychologicznej, ponieważ wiadomo było, że Lee – „powinien”, a Chen tylko – „może”. Presja ciążąca na „wiecznie srebrnym” Malezyjczyku okazała się prawdopodobnie czynnikiem decydującym o jego końcowej porażce.

 

Oprócz finalistów, w męskim singlu warto wyróżnić za grę w tym turnieju dwóch przedstawicieli Europy – Duńczyka Viktora Axelsena i Holendra Erica Panga. 20-letni Axelsen zdobył dla gospodarzy brąz, natomiast nierozstawiony Pang przegrał dopiero w ćwierćfinale, będąc niewiele słabszym od Tommy’ego Sugiarto z Indonezji. Mecz Panga z Sugiarto mógł potoczyć się zupełnie inaczej, gdyby w samej końcówce pierwszego seta przy prowadzeniu Holendra, Pang poprosił o tzw. challenge, gdy sędziowie orzekli aut. W powtórce widać było wyraźnie, że uderzona przez niego w tej akcji lotka trafiła w ostatnie centymetry kortu.Wracając do młodego Axelsena, nie tylko on uradował swoim medalem gospodarzy imprezy. Jeszcze dwa brązowe medale dołożyły doświadczone pary – w deblu Boe/Mogensen, a w mikście Fischer Nielsen/Pedersen.Natomiast największą niespodzianką ze strony Europejczyków, którzy niezmiennie podczas największych imprez stoją w cieniu Azjatów, był złoty medal w singlu kobiet dla Caroliny Marin z Hiszpanii. Prywatnie dodam, że znudzony tą azjatycką hegemonią we wszystkich badmintonowych konkurencjach, bardzo kibicowałem w tym meczu Marin.

 

Nie byłem w tym fakcie odosobniony, ponieważ cała hala w Kopenhadze dawała głośny wyraz temu, że wspierają Hiszpankę, a nie Chinkę Xuerui Li. Gromkie skandowanie „Carolina” trwało właściwie przez cały mecz.

 

Żywiołowy doping był szczególnie potrzebny na początku spotkania, w które Marin nie weszła zbyt dobrze. Dość powiedzieć, że w pierwszym secie przegrywała najpierw 0:5, a potem 7:14. Wydawało się wtedy, że agresywna gra Chinki ją przytłacza i nie jest w stanie prowadzić z Li równej gry. Nic bardziej mylnego. Carolina Marin zachowała się niczym wytrawny toreador. Wytrzymała wściekłe ataki Chinki i przegraną w pierwszym secie, by w kolejnych dwóch pokazać rywalce swoją wyższość.

 

To przełomowy rok dla Hiszpanki, która w kwietniu tego roku zdobyła mistrzostwo Europy. Marin jest pierwszym od 15 lat przedstawicielem Europy, który zdobył w singlu mistrzostwo świata. Wtedy to podczas czempionatu, który także odbywał się w Kopenhadze, triumfowała Dunka Camilla Martin.

PROlongATA

01 września 2014
SPORTALIONY

sportowe niuanse...

(fot. Reuters)

Przez całą karierę złoto największych imprez wydzierał mu Dan Lin. Gdy w końcu doczekał się braku Lina w Kopenhadze, na drodze stanął mu Long Chen…

Copyright by Marcin Cisowski

TEMBRAVO. Tembrem, słowem i obrazem.