Jesteśmy najlepsi

Aktualności

Aenean sagittis mattis purus ut hendrerit. Mauris felis magna, cursus in venenatis ac, vehicula eu massa. Quisque nunc velit, pulvinar nec iaculis id, scelerisque in diam. Sed ut turpis velit. Integer dictum urna iaculis vestibulum finibus. Etiam tempus dictum rhoncus. Nam vel semper eros. Ut molestie sit amet sapien vitae semper. Pellentesque habitant morbi tristique senectus et netus et malesuada fames ac turpis egestas. 

14 czerwca 2020
Nie trzeba było budowli z drewna, by wojownicy z Saarbrücken zaskoczyli przeciwników. Do zwycięstwa
06 stycznia 2020
 Jak szarżowali Krystyna i Rafał ? (racketlon) Christine Seehofer dokonała rzeczy historycznej podczas IWT

Marcin Cisowski
dziennikarz sportowy,
producent artystyczny

NA TRZECIM STOPNIU PUDŁA…

 

Hubert Hurkacz rozpoczął ten sezon jako numer 86. Po znakomitym występie w Indian Wells jest już 54 na liście światowej. Taki awans był możliwy, bo impreza nie byle jaka - prestiżowy turniej rangi ATP World Tour Masters 1000. W Kalifornii polski tenisista odprawił z kwitkiem kolejno doświadczonego Donalda Younga oraz trzech tenisistów z top 30: Lucasa Pouille'a, Keia Nihsikoriego i Denisa Shapovalova. Szczególne wrażenie zrobiło zwycięstwo z 7. na świecie Japończykiem, tym bardziej że Hurkacz ograł go po raz drugi w ciągu dwóch tygodni... Hurkacz znalazł pogromcę dopiero w ćwierćfinale w osobie Rogera Federera. Co prawda legenda światowego tenisa kontrolowała przebieg spotkania z młodym Polakiem, ale Hubert pokazał w wielu zagraniach naprawdę duży potencjał. Z 20-krotnym mistrzem wielkiego szlema Hurkacz przegrał 4:6, 4:6, ale absolutnie nie może się tego spotkania wstydzić. Dobra forma Polaka w Indian Wells zasługuje na trzecie miejsce w tym podsumowaniu.

 

DRUGI OWOC NA PUDLE…

 

Na drugim zbiorowo kilku finalistów rozgrywanego w Birmingham badmintonowego All England. Kento Momota za to, że mimo chwili słabości w drugim secie finału z Axelsenem, w trzeciej partii był w stanie pokonać silnego rywala z Danii. I wcale nie pomniejsza tego osiągnięcia fakt, że Viktor Axelsen jest wyjątkowo wygodnym przeciwnikiem dla Japończyka, który ma z nim bilans 11:1 i wygrał dziesięć ich ostatnich pojedynków z rzędu. Dlaczego warto podkreślić zatem tą wygraną? Momota wygrał All England po raz pierwszy w karierze, a ten zdobyty tytuł jest niezwykle pożądany dla najlepszych badmintonistów na świecie.Na brawa i równorzędne drugie miejsce zasługuje Chinka Chen Yufei, która pokonała faworytkę nr 1 do triumfu, dwukrotną zwyciężczynię All England z lat 2017 i 2018 - Tajkę Tai Tzu Ying. Yufei zrobiła to w swoim stylu, z kamienną twarzą i chirurgiczną precyzją.Trzecie i ostatnie równorzędne drugie miejsce notowania, dla chińskich deblistek - Chen Qingchen i Jia Yifan.Mecz z Japonkami Matsumoto i Nagaharą trwał 83 minuty i był wyjątkowo ciekawym widowiskiem, pełnym zwrotów akcji. Akcji na tyle dynamicznej, że podczas jednej z wymian doszło do niecodziennej sytuacji, gdy w naciągu Matsumoto utkwiła lotka... Ciekawie wyglądała też batalia jednej z Chinek z plastrem, który odklejał się z jej nogi, zwisał, przeszkadzał i dwa razy był poprawiany przez Azjatkę własnoręcznie i bez powodzenia. W końcu sędzia, zniecierpliwiony "plastrową niedoróbką" wezwał do działania specjalistów, którzy przytwierdzili na amen niesforny przedmiot. Chinki podczas meczu nie tylko miały problem z "pracami ręcznymi", ale również z komunikacją przy klirach rywalek, przez co dość regularnie traciły punkty. Jednak mimo tych wszystkich problemów, to Chen Qingchen i Jia Yifan częściej przejmowały w tym starciu inicjatywę i grały agresywniej, co poskutkowało ich ostatecznym triumfem. Po zwycięskim spotkaniu, z namaszczeniem dziękowały sędziemu za jego pracę, charakterystycznym oburęcznym uściskiem dłoni.

 

ZŁOTY OWOC

 

Złoty owoc tego podsumowania dla Patryka Chojnowskiego. W pełni zasłużenie. Tenisista stołowy reprezentujący AZS AWFiS Gdańsk po raz pierwszy w swojej karierze zdobył tytuł mistrza Polski. Wydarzenie cenne nie tylko z punktu widzenia indywidualnego, ale również klubowego, ponieważ ostatni taki tytuł dla Gdańska wygrał w 1988 roku Andrzej Grubba... Smaku tej wiktorii dodaje również fakt, że Chojnowski przystąpił do zawodów z ostatnim 48. numerem startowym. Patryk rozważał także poważnie brak startu w gliwickich mistrzostwach z powodu bólu nogi. Ostatecznie jednak zadecydował o udziale i został 87. indywidualnym mistrzem kraju.

RAKIETOWO(C) nr 3 - Od Indian Wells, przez Birmingham, do Gliwic

20 marca 2019
SPORTALIONY

sportowe niuanse...

(fot. mat. prasowe AZS AWFiS Gdańsk)

Trzecie notowanie RAKIETOWOC-u złożone sprawiedliwie z tenisa ziemnego, badmintona i tenisa stołowego. Między innymi o tym, kto i gdzie wygrał po raz pierwszy. Ekspresowo i rakietowo.

Copyright by Marcin Cisowski

TEMBRAVO. Tembrem, słowem i obrazem.