Jesteśmy najlepsi

Aktualności

Aenean sagittis mattis purus ut hendrerit. Mauris felis magna, cursus in venenatis ac, vehicula eu massa. Quisque nunc velit, pulvinar nec iaculis id, scelerisque in diam. Sed ut turpis velit. Integer dictum urna iaculis vestibulum finibus. Etiam tempus dictum rhoncus. Nam vel semper eros. Ut molestie sit amet sapien vitae semper. Pellentesque habitant morbi tristique senectus et netus et malesuada fames ac turpis egestas. 

14 czerwca 2020
Nie trzeba było budowli z drewna, by wojownicy z Saarbrücken zaskoczyli przeciwników. Do zwycięstwa
06 stycznia 2020
 Jak szarżowali Krystyna i Rafał ? (racketlon) Christine Seehofer dokonała rzeczy historycznej podczas IWT

Marcin Cisowski
dziennikarz sportowy,
producent artystyczny

Już od dawna w duchu trzymałem kciuki za Wawrinkę. By w końcu ten świetnie grający technicznie Szwajcar, ze swoich morderczych, często pięciosetowych bojów, zaczął częściej wychodzić zwycięsko. By Stan, należący do stworzonej przeze mnie subiektywnej kategorii tenisistów mających najpiękniejszy backhand (do niej należy także m.in. Francuz Richard Gasquet), zaczął wreszcie wygrywać te najważniejsze pojedynki o najwyższe cele.Do tej pory Wawrinka, należący nie od dziś do światowej czołówki tenisistów, w turniejach wielkoszlemowych oglądał radość z ostatecznego triumfu z reguły zawodnika z tzw. Wielkiej Czwórki (Nadal, Djokovic, Federer, Murray). Mimo gry na wysokim poziomie, w Szwajcarii zawsze był tylko nr 2 za plecami Rogera Federera. To się jednak zmieniło w ostatnią niedzielę, gdy wygrywając Australian Open, Stan wskoczył na 3 miejsce w rankingu ATP, dystansując Federera o 5 miejsc. – To naprawdę niezwykłe, co się teraz dzieje. Nigdy się nie spodziewałem, że zwyciężę w Wielkim Szlemie. Nawet o tym nie marzyłem, ponieważ w mojej opinii nie  byłem wystarczająco dobry, by wygrać, z którymś z tych najlepszych – powiedział po zwycięskim spotkaniu Wawrinka.Zgarniając pierwszego w karierze Wielkiego Szlema, Stanislas Wawrinka dokonał jeszcze jednej rzeczy po raz pierwszy. Po raz pierwszy wygrał mecz z Rafaelem Nadalem, z którym do tej pory nie wygrał nawet seta. Zrobił to w najlepszym z możliwych momentów, bo w wielkim finale. Co prawda Hiszpan nie był tego dnia w pełni dysponowany i musiał korzystać z pomocy fizjoterapeuty z powodu bólu pleców, ale to nie umniejsza wagi tego triumfu. Tym bardziej, że droga Stana do finału najeżona była najtrudniejszymi przeszkodami, m.in. w postaci Djokovicia i Berdycha.O Wawrince często mówiło się, że nie jest gotowy mentalnie, by wygrywać najważniejsze trofea. Jednak po raz kolejny okazało się, że praca nad sobą daje słodkie owoce. - Każdy kto próbuje, czasem przegrywa. To bez znaczenia. Spróbuj jeszcze raz. Przegraj raz jeszcze. Przegraj w lepszym stylu – głoszą słowa wytatuowane na przedramieniu Szwajcara. Słowa, które po zwycięstwie w Australian Open nabrały interesującej barwy…

STAN WYJĄTKOWY

29 stycznia 2014
SPORTALIONY

sportowe niuanse...

(fot. Mark Kolbe/Getty Images)

Stanislas Wawrinka wyjątkowo długo czekał na triumf w turnieju wielkoszlemowym. Kiedy to się jednak stało, przełamał przy okazji swój kompleks Rafaela Nadala.

Copyright by Marcin Cisowski

TEMBRAVO. Tembrem, słowem i obrazem.