Jesteśmy najlepsi

Aktualności

Aenean sagittis mattis purus ut hendrerit. Mauris felis magna, cursus in venenatis ac, vehicula eu massa. Quisque nunc velit, pulvinar nec iaculis id, scelerisque in diam. Sed ut turpis velit. Integer dictum urna iaculis vestibulum finibus. Etiam tempus dictum rhoncus. Nam vel semper eros. Ut molestie sit amet sapien vitae semper. Pellentesque habitant morbi tristique senectus et netus et malesuada fames ac turpis egestas. 

14 czerwca 2020
Nie trzeba było budowli z drewna, by wojownicy z Saarbrücken zaskoczyli przeciwników. Do zwycięstwa
06 stycznia 2020
 Jak szarżowali Krystyna i Rafał ? (racketlon) Christine Seehofer dokonała rzeczy historycznej podczas IWT

Marcin Cisowski
dziennikarz sportowy,
producent artystyczny

Doczekałem się… Wiadomo, że podczas turniejów czyham na perełki, nieodkryte gwiazdy i nieoszlifowane diamenty. Doczekałem się za sprawą, a jakże – żywego srebra – w postaci 21-letniej Włoszki Camili Giorgi, która w nocy z soboty na niedzielę pokonała byłą liderkę rankingu (sprzed kilku lat) Karolinę Woźniacką. 136. w rankingu kwalifikantka z Włoch wygrała z rozstawioną w US Open z nr 6. Dunką polskiego pochodzenia w trzech setach.

 

Jeśli ktoś nie miał przyjemności oglądania tego starcia, może zakładać, że główną przyczyną tej niespodzianki była słaba postawa Woźniackiej. Założenie błędne. Karolina grała swój tenis, oparty jak zwykle na silnej defensywie i skutecznym backhandzie. I wcale nie grała źle. To Camila Giorgi wzniosła się na wyżyny swoich umiejętności, nie pozwalając Dunce na zbyt wiele. Rzadko w kobiecym tenisie mamy okazję podziwiać tak agresywną grę, bez kalkulacji, w ciągłym, zmasowanym ataku. Efekt? Giorgi w meczu z Woźniacką miała aż 46 kończących piłek (tzw. winnerów)! Oczywiście taka gra, bazująca na permanentnym ryzyku skutkuje także wieloma niewymuszonymi błędami, ale Włoszka stosunek winnerów do niewymuszonych błędów miała minimalnie na korzyść bezpośrednio wygranych wymian. - Każdą piłkę starałam się grać po rogach – zdradziła po meczu swoją taktykę Giorgi, nie owijając w bawełnę.

 

Nie chcąc być posądzonym o przesadzony zachwyt nad Włoszką, udowodnię, że w swoim podziwie nad grą Giorgi, nie jestem odosobniony. Już kiedy Camila rozpoczynała swoją karierę, były, znakomity włoski tenisista Adriano Panatta porównywał jej styl gry do… sposobu gry Andre Agassiego. Gdy Włoszka wygrała z Woźniacką, doczekała się kolejnej laurki pod swoim adresem. – Jak taka wątła zawodniczka może uderzać piłki z tak wielką siłą? – pytała podczas swojej relacji była australijska tenisistka, a obecnie komentatorka tenisa – Rennae Stubbs.

 

W trakcie pisania tego felietonu, zakończył się właśnie mecz 4 rundy pomiędzy Camilą Giorgi, a jej dużo bardziej doświadczoną rodaczką Robertą Vinci. Niestety na Vinci, Giorgi zabrakło już sił… Tym samym już wiadomo, że to Roberta zagra w ćwierćfinale.W tym ćwierćfinale jest szansa na kolejny, włoski pojedynek (po meczach Pennetta –Errani, Vinci – Knapp i zakończonym teraz Giorgi – Vinci), jeśli Flavia Pennetta pokona świetnie ostatnio dysponowaną Rumunkę Simonę Halep.

 

Gdy pół roku temu Pennetta wracała do zawodowego tenisa po zmarnowanym sezonie 2012 spowodowanym kontuzją nadgarstka, w swoim tekście zastanawiałem się, czy Flavia – królowa kortów ceglanych – znów zbliży się do światowej czołówki, dzięki turniejom na swojej ulubionej nawierzchni. Jednak Pennetta już w przeszłości pokazała, że lubi i umie grać na Flushing Meadows, więc nie jest zaskoczeniem, że ze wspomnianą czołówką walczy także na kortach twardych.

STRIKE WŁOSKI

02 września 2013
SPORTALIONY

sportowe niuanse...

(fot. AFP PHOTO/Emmanuel DunandEMMANUEL DUNAND/AFP/Getty Images)

Dobra, włoska robota na US Open… W czwartej rundzie zameldowały się Flavia Pennetta, Roberta Vinci i odkrycie turnieju – niezwykła, 21-letnia Camila Giorgi.

Copyright by Marcin Cisowski

TEMBRAVO. Tembrem, słowem i obrazem.