Jesteśmy najlepsi

Aktualności

Aenean sagittis mattis purus ut hendrerit. Mauris felis magna, cursus in venenatis ac, vehicula eu massa. Quisque nunc velit, pulvinar nec iaculis id, scelerisque in diam. Sed ut turpis velit. Integer dictum urna iaculis vestibulum finibus. Etiam tempus dictum rhoncus. Nam vel semper eros. Ut molestie sit amet sapien vitae semper. Pellentesque habitant morbi tristique senectus et netus et malesuada fames ac turpis egestas. 

14 czerwca 2020
Nie trzeba było budowli z drewna, by wojownicy z Saarbrücken zaskoczyli przeciwników. Do zwycięstwa
06 stycznia 2020
 Jak szarżowali Krystyna i Rafał ? (racketlon) Christine Seehofer dokonała rzeczy historycznej podczas IWT

Marcin Cisowski
dziennikarz sportowy,
producent artystyczny

Nie pierwszy raz polscy siatkarze fundują nam emocjonalną sinusoidę. We wczorajszym meczu z Brazylią byli jednak bardziej bezlitośni dla kibiców niż zazwyczaj.

 

Biało-czerwoni mecz rozpoczęli słabo, szybko tracąc do Brazylijczyków kilka punktów. Jednak, gdy jeszcze przed przerwą techniczną o czas poprosił trener Polaków Stephane Antiga, gra naszych zawodników zmieniła się i zdobyliśmy 5 punktów z rzędu, w dużej mierze za sprawą wprowadzonego wtedy Pawła Zagumnego. Dzięki temu, po emocjonującej końcówce seta mogliśmy się cieszyć z wygranej partii.Niestety polscy siatkarze nie rozciągnęli okresu dobrej gry na początek kolejnego seta. Martwiła przede wszystkim nieskuteczność w ataku i brak alternatywy w tym elemencie dla punktującego Mariusza Wlazłego. W konsekwencji, tym razem pogoń za wynikiem nie udała się i w setach był już remis.

 

Niestety początek trzeciej odsłony był znów mizerny w wykonaniu podopiecznych Antigi. Jednak tym razem posypała się gra całej drużyny. Po drugiej stronie siatki królowali za to w tym czasie Lucas i Fonteles, zdobywający dla Canarinhos coraz większą przewagę, finalnie miażdżąc w tej partii Polaków 25:14.

 

W tym momencie Stephane Antiga dokonał istotnych zmian. Na placu gry znów częściej gościł doświadczony Zagumny, którego obecność wyraźnie tego dnia kojąco wpływała na cały zespół. Dodatkowo francuski trener wprowadził Marcina Możdżonka, który zaczął zaskakiwać Brazylijczyków zagrywką, a przede wszystkim skuteczną grą przy siatce. Jednak nawet Możdżonek tego dnia nie mógł dorównać skutecznością bloku Karolowi Kłosowi, którego postawa chyba najbardziej zdeprymowała zespół „Kanarków”. By dopełnić obrazu 4. seta w wykonaniu Polaków, trzeba dodać do tego wreszcie większą dywersyfikację w ataku, dzięki Mateuszowi Mice, który wsparł w tym elemencie dotąd osamotnionego w zdobywaniu punktów Wlazłego. Połączenie tych wszystkich atutów musiało zaprocentować wygraną partią i doprowadzeniem do tie-breaka.

 

W nim znów mieliśmy rollercoaster, palpitację kibicowskich serc i co najmniej hitchcockowskie napięcie – co najważniejsze ze szczęśliwym finałem dla naszej reprezentacji, która tym zwycięstwem bardzo zbliżyła się do awansu do półfinału.Już za kilka godzin dowiemy się, czy Rosjanie zamkną Brazylijczykom wrota do najlepszej czwórki. Natomiast już teraz wiemy, że Canarinhos może i mają efektowne, kanarkowe stroje, ale przegrywać na pewno nie potrafią, bo cyrki, które wyczyniali po zakończeniu spotkania niegodne są zawodowych sportowców. Może dlatego nie będę się czuł zawiedziony, gdy po dzisiejszym wieczorze „Kanarki” będą naprawdę cienko śpiewać…

UNERWIENIE SIATKÓWKI

17 września 2014
SPORTALIONY

sportowe niuanse...

(fot. Tomasz Stańczak)

Dobry „Guma”, świetny Kłos oraz Możdżonek i… wlazło zwycięstwo z Canarinhos.

Copyright by Marcin Cisowski

TEMBRAVO. Tembrem, słowem i obrazem.