Jesteśmy najlepsi

Aktualności

Aenean sagittis mattis purus ut hendrerit. Mauris felis magna, cursus in venenatis ac, vehicula eu massa. Quisque nunc velit, pulvinar nec iaculis id, scelerisque in diam. Sed ut turpis velit. Integer dictum urna iaculis vestibulum finibus. Etiam tempus dictum rhoncus. Nam vel semper eros. Ut molestie sit amet sapien vitae semper. Pellentesque habitant morbi tristique senectus et netus et malesuada fames ac turpis egestas. 

14 czerwca 2020
Nie trzeba było budowli z drewna, by wojownicy z Saarbrücken zaskoczyli przeciwników. Do zwycięstwa
06 stycznia 2020
 Jak szarżowali Krystyna i Rafał ? (racketlon) Christine Seehofer dokonała rzeczy historycznej podczas IWT

Marcin Cisowski
dziennikarz sportowy,
producent artystyczny

Nie oznacza to bynajmniej, że mistrzostwa będą nieciekawe, ale potencjał marketingowy tej imprezy niewątpliwie mocno podupadł po ciosach wymierzanych kolejno przez wybitnych badmintonistów.

 

Oczywiście głównym „puncherem” w tym temacie jest nieobecność Dana Lina – dwukrotnego mistrza olimpijskiego i pięciokrotnego mistrza świata.

 

Pod koniec kwietnia tego roku gruchnęła wieść – w Kopenhadze dzikich kart nie będzie. Od razu zabrzmiało to jak wyrok dla utytułowanego Chińczyka. Jednak już kilka dni później redaktor naczelny portalu Badzine – Raphael Sachetat doszukiwał się możliwości pojawienia się Super Dana w stolicy Danii. Dan Lin rzeczywiście mógłby ostrzyć swój zestaw rakiet na MŚ, gdyby Chińska Federacja Badmintona zrezygnowała z jednego z należnych im trzech miejsc w turniejowej drabince na rzecz wysyłki (oprócz drugiego w rankingu BWF Longa Chena) zawodnika zajmującego miejsce poniżej 24. Gdy listy zgłoszeniowe były zamykane, Dan Lin zajmował dopiero 83. pozycję (aktualnie jest 18.). Jednak poziom w chińskim badmintonie jest tak wysoki, że nadganiający spowodowane wielomiesięczną absencją rankingowe straty Super Dan, będąc 18. na świecie jest dopiero 5. z Chińczyków. Ostatecznie Chińska Federacja Badmintona zadecydowała, że do Kopenhagi wybiorą się wspominany Long Chen oraz Zhengming Wang (którego w I rundzie pechowo wylosował nasz Michał Rogalski) i Houwei Tian.

 

Z nieobecności Dana Lina zdecydowanie najbardziej cieszy się jego odwieczny rywal – Malezyjczyk Chong Wei Lee, który w tej sytuacji jest głównym faworytem do złota. Przesadą byłaby jednak przedturniejowa koronacja Lee, ponieważ jego bilans gier przeciwko Longowi Chenowi (aktualnie 9:8), od kilku lat oscyluje wokół remisu, więc gdy panowie spotkają się w finale (co jest drabinkowo możliwe) wskazanie zwycięzcy pojedynku wcale nie będzie łatwe.

 

Najbardziej osłabioną reprezentacją, która odwiedzi za kilka dni kopenhaskie korty, będzie Indonezja. Najpierw kilka tygodni temu poważna kontuzja kostki Tontowiego Ahmada wykluczyła z turnieju obrońców tytułu w mikście – parę Ahmad / Natsir, a dosłownie dwa dni temu pojawiła się wiadomość, że do Kopenhagi nie wybiorą się również ich koledzy grający w debla – mistrzowie świata z Guangzhou - Mohammad Ahsan / Hendra Setiawan. Powód? Odnowienie kontuzji pleców u Ahsana.

 

Kibice lubujący się w utrzymaniu sportowego status quo, tym bardziej będą teraz kibicować pozostałym „złotym defensorom”. A są to Tajka Ratchanok Intanon oraz podwójne obrończynie tytułu w deblu kobiet – Chinki Wang Xiaoli / Yu Yang.

 

Nasza reprezentacja także nie ustrzegła się „sportowego deficytu” w stolicy Danii. Kontuzja wyeliminowała z udziału w mistrzostwach jednego z naszych męskich debli – Adama Cwalinę i Przemysława Wachę. Tym samym w rozgrywkach deblowych będą nas reprezentować Łukasz Moreń i Wojciech Szkudlarczyk, którzy w pierwszej rundzie zagrają z niżej od nich notowanym, belgijskim deblem. W batalii par mieszanych zobaczymy oczywiście Roberta Mateusiaka z Agnieszką Wojtkowską.

 

Wracając na koniec do nieobecności Dana Lina na mistrzostwach świata, muszę wyrazić w tym kontekście swoje dziennikarskie ubolewanie, bo brak pojedynku Super Dana z Chongiem Wei Lee na imprezie tej rangi jest jak pesto bez bazylii. Niby da się zjeść, ale podniebieniu czegoś brakuje…

W DANII BEZ DANA

21 sierpnia 2014
SPORTALIONY

sportowe niuanse...

(fot. Badmintonphoto)

Duńczycy nie mają szczęścia. Na MŚ w Kopenhadze zabraknie trzech z pięciu obrońców tytułu.

Copyright by Marcin Cisowski

TEMBRAVO. Tembrem, słowem i obrazem.