Jesteśmy najlepsi

Aktualności

Aenean sagittis mattis purus ut hendrerit. Mauris felis magna, cursus in venenatis ac, vehicula eu massa. Quisque nunc velit, pulvinar nec iaculis id, scelerisque in diam. Sed ut turpis velit. Integer dictum urna iaculis vestibulum finibus. Etiam tempus dictum rhoncus. Nam vel semper eros. Ut molestie sit amet sapien vitae semper. Pellentesque habitant morbi tristique senectus et netus et malesuada fames ac turpis egestas. 

14 czerwca 2020
Nie trzeba było budowli z drewna, by wojownicy z Saarbrücken zaskoczyli przeciwników. Do zwycięstwa
06 stycznia 2020
 Jak szarżowali Krystyna i Rafał ? (racketlon) Christine Seehofer dokonała rzeczy historycznej podczas IWT

Marcin Cisowski
dziennikarz sportowy,
producent artystyczny

Więcej światła

 

Rosjanie z roli faworytów od początku finałowego spotkania z Włochami wywiązywali się znakomicie, czego efektem była pewna wygrana w odsłonie nr 1. Z kolei Italia dopiero w połowie drugiego seta zaczęła pokazywać bardziej regularnie swoje atuty i gonić ponownie niekorzystny wynik. Kiedy zarówno siatkarze jak i kibice z Półwyspu Apenińskiego, dzięki coraz lepszej grze zaczęli widzieć światełko w tunelu, na stadionie w Kopenhadze zgasło światło… i to dwukrotnie. Za drugim razem przy stanie 21:19 dla Sbornej. Świetlne zakłócenia nie zamazały jednak Rosjanom przejrzystej wizji nakreślonej przez trenera Andrieja Voronkowa. Efekt? Wygrana partia i prowadzenie w meczu 2:0.

 

Dopiero wtedy na dobre przebudzili się Włosi, którzy w trzecim secie poprawili przyjęcie, czym dali więcej opcji w rozgrywaniu Draganowi Travicy. Dzięki temu zaczął być częściej wykorzystywany środek ataku, z którego w tej fazie gry sporo punktów zdobywał Birarelli. Lepsza gra Włochów nie przekładała się jednak na zdecydowaną dominację punktową. Gra toczyła się długimi okresami punkt za punkt, z dominantą w postaci jedno bądź dwupunktowego prowadzenia siatkarzy z Italii. Jednak za sprawą skutecznej gry wspominanych Travicy, Birarellego, a także Vettoriego skromną przewagę punktową udało się dowieźć do końca seta wygranego 25:22.

 

W czwartej odsłonie do głosu powrócili Rosjanie, którzy zaczęli grać bardzo efektywnie blokiem. Podopieczni Voronkowa uzyskali w połowie seta kilkupunktową przewagę, a Włosi zaczęli grać bardzo nerwowo. Najlepszym przykładem były kompletnie niezrozumiałe błędy serwisowe Savaniego, który (co zdarza się w siatkówce niezwykle rzadko) przekraczał kilkukrotnie przy podaniu linię serwisową, co kończyło się bezsensownym oddaniem punktów za darmo rywalom. Czarę goryczy przelała jednak akcja przy stanie 18:14 dla Rosjan. Wtedy to przy długiej akcji i rozpaczliwej obronie Sbornej, która jakimś cudem przebiła piłkę na drugą stronę, po włoskiej stronie zapanował chaos. Birarelli, mimo że miał do piłki najbliżej, zostawił ją do odbioru kolegom, którzy nie zaasekurowali jednak tej części boiska. To był moment kulminacyjny, po którym włoscy siatkarze już się nie podnieśli i przegrali cały mecz w setach 3:1.

 

Gościnni gospodarze

 

Gospodarze mistrzostw (Duńczycy i Polacy) nie odegrali w turnieju ważniejszych ról zajmując odpowiednio 12 i 9 miejsce. Trudno jednak choć na chwilę nie wrócić do barażowego meczu z Bułgarią, w którym nasza reprezentacja prowadziła już w setach 2:0. Niestety stare sportowe porzekadło odnoszące się zarówno  do tenisowych rozgrywek w Wielkim Szlemie jak i do siatkówki, znalazło tym razem swoje zastosowanie. Jak się prowadzi 2:0 i nie wygrywa się w trzech setach, to… wiadomo. Ciekawe, że na Rosjan w meczu finałowym z Włochami te tajemne moce nie podziałały…

ZBORNY TRIUMF SBORNEJ

30 września 2013
SPORTALIONY

sportowe niuanse...

(fot. https://volleycountry.com)

Reprezentacja Rosji w siatkówce zdobyła swój pierwszy tytuł mistrzów Europy w historii podczas turnieju rozgrywanego w Polsce i Danii.

Copyright by Marcin Cisowski

TEMBRAVO. Tembrem, słowem i obrazem.